Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Plant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Plant. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 grudnia 2022

Recenzja: Robert Plant - "Shakin 'N' Stirred"

Okładka albumu "Shaken 'N' Stirred" Roberta Planta

Szoku dla fanów Led Zeppelin ciąg dalszy. Idol tysięcy słuchaczy cięższej muzyki, ikona rocka i jeden z najbardziej wpływowych wokalistów w historii hard rocka, na swoim trzecim albumie jeszcze mocniej niż na dwóch poprzednich LP spycha gitarę na dalszy plan kosztem mocno wyeksponowanych syntezatorów i popowych melodii. Czyli Robert Plant się sprzedał? Nie do końca.

Fakt, Robert Plant podążył zdecydowanie za aktualną w tamtym czasie modą na cukierkowe, bardziej banalne aranżacje, ale same utwory nie są takie złe. Ale myślę, że lepiej brzmiałyby bez tych wszystkich syntezatorowych brzmień, żeby wymienić choćby "Hip to Hoo", "Easily Lead" czy nieco mniej równy "Too Loud". Brzmienie nie przeszkadza za to w jednym z najlepszych "Little by Little", a w "Kallalou Kallalou" większą rolę pełni gitara. Reszta utworów to już niezbyt się wyróżniające ale przyjemne utwory. Wyjątek - na korzyść- stanowi wolniejszy "Sixes and Sevens"

Trzeci album solowy Planta to chyba najbardziej szokujące jego dzieło, jednak podoba mi się w jego twórczości to, że nie boi się zaskakiwać i nagrywać tego co akurat w duszy mu gra. Dzięki temu wielu słuchaczy może znaleźć w jego dyskografii coś dla siebie. Może nie jest to płyta wybitna, bo dla mnie "tylko" przyzwoita, ale można się z nią zapoznać choćby żeby zaspokoić ciekawość jak brzmi Robert Plant w utworach bliskich Tiny Turner na przykład.

6/10

Lista utworów:

  1. Hip to Hoo
  2. Kallalou Kallalou
  3. Too Loud
  4. Trouble Your Money
  5. Pink and Black
  6. Little by Little
  7. Doo Doo a Do Do
  8. Easily Lead
  9. Sixes and Sevens 

wtorek, 15 listopada 2022

Recenzja: Robert Plant - "The Principle of Moments"

Okładka albumu "The Principle of Moments" Roberta Planta

Robert Plant to jeden z takich muzyków, którzy jeśli już angażują się w inny projekt niż ten pierwotny, to faktycznie prezentują zupełnie inne podejście do tworzonej muzyki. Jeszcze na debiucie solowym wokalisty można było usłyszeć jakieś Zeppelinowskie naleciałości, za to na albumie numer dwa, te są już niesłyszalne. "The Principle of Moments" to już typowo album pop rockowy. I to bardzo udany.

Utwory takie jak "Other Arms" czy "Horizontal Departure" posiadają świetne, wpadające w ucho melodie. Szczególnie ten pierwszy jest bardzo udany i posiada fajne gitarowe partie. Najlepiej w całym zestawie jednak prezentuje się orientalizujące "Wreckless Love". Można przyczepić się do Planta, że stara się ponownie nagrać coś nawiązującego do kultowego "Kashmiru", ale mimo podobnego klimatu kawałki te mocno się od siebie różnią. Poza tym to naprawdę świetny kawałek.

Na "The Principle of Moments" nie brakuje jednak kompozycji spokojniejszych. Najbardziej znaną jest "Big Log" z kolejną fajną gitarową grą, czarującym śpiewem Planta i zwyczajnie ładną, nie banalną melodią. Dobrze prezentuje się także "In the Mood" i "Stranger Here... Than over There". W tym pierwszym jednak mało korzystnie wypadają syntezatory. Natomiast "Thru'With the Two Step" to już kompozycja bardzo nijaka, a aranżacja jest wręcz koszmarna. Nie najlepiej prezentuje się też nawiązujący w zwrotkach do muzyki reggae "Messin'With the Mekon".

Drugi album Roberta Planta to kolejna udana pozycja w jego karierze. Nie jest to może najbardziej równy album jaki nagrał, ale słucha się go z niemałą przyjemnością, a co najmniej trzy utwory z płyty prezentują wyższy poziom niż niektóre kompozycje z późniejszych albumów Led Zeppelin. No niestety ale przydarzyła się tutaj też jedna spora wpadka oraz jeden koszmarek. Mimo to album uważam za udany.

7/10

Lista utworów:

  1. Other Arms
  2. In the Mood
  3. Messin' With the Mekon
  4. Wreckless Love
  5. Thru' With the Two Step 
  6. Horizontal Departure
  7. Stranger Here... Than over There
  8. Big Log 

poniedziałek, 17 października 2022

Recenzja: Robert Plant - Pictures at Eleven"

Okładka albumu "Pictures at Eleven" Roberta Planta

Po rozpadzie Led Zeppelin Robert Plant, Jimmy Page i John Paul Jones skupili się na swoich projektach. O ile to co tworzył basista nie zyskało najmniejszego rozgłosu, a tylko nieliczne dzieła gitarzysty są warte uwagi, tak solowa twórczość Planta zdecydowanie jest warta zapoznania. Dla fanów Zeppelinów większość z albumów wokalisty może okazać się szokiem, bo ten mocno odchodzi od hard rocka z którego jego była grupa jest przede wszystkim znana. Jego debiutancki krążek solowy może jeszcze takich wrażeń nie wywoływać, bo stylistycznie jest najbliższy twórczości legendy hard rocka - choć zdecydowanie bliżej tych późniejszych albumów.

Płyta zaczyna się od fajnego pop-rockowego numeru pod tytułem "Burning down One Side". Utwór ten szybko wpada w ucho i nie razi kiczem jak wiele innych rzeczy tworzonych przez rockowe legendy idące w stronę bardziej radiowych brzmień. Podobne rzeczy można napisać o utrzymanym w średnim tempie "Fat Lip". Od udanej strony wokalista pokazuje się w balladach - ładnej inspirowanej jakby muzyką latynoską "Moonlight in Samosa" i "Like I've Never Been Gone". Najlepszym utworem na płycie jest już bardziej rockowy "Slow Dancer" z fajnymi orientalnymi zagrywkami w zwrotkach. Bardzo chwytliwy i energiczny "Mystery Title" także należy do lepszych momentów albumu. Podobnie jak "Far Post" zawierający fajne gitarowe zagrywki ale nie pasuje mi tu do końca pianino. Jednak klawiszowe solo wypadło całkiem nieźle. "Pledge Pin" i "Worse than Detroit" to już utwory mające potencjał ale ostatecznie wypadające nijako.

"Pictures at Eleven" to udany debiut solowy Roberta Planta i subtelny znak, że ten nie zamierza odgrywać kolejnych kopii utworów swojego byłego zespołu lecz stara się odciąć od łatki hard rocka, a utwory które tu się znalazły niejednokrotnie biją na głowę część z materiału umieszczonego na kilku ostatnich albumach Led Zeppelin.

7/10

Lista utworów:

  1. Burning down One Side
  2. Moonlight in Samosa
  3. Pledge Pin
  4. Slow Dancer
  5. Worse than Detroit
  6. Fat Lip
  7. Like I've Never Been Gone
  8. Mistery Title
  9. Far Post